Wyobraźnia.

Posted in Uncategorized tagi , , , on Październik 4, 2009 by TomaszKasprzyk

Każde odkrycie składnika sekretu jest jak olśnienie. Z chmury słów kłębiącej się w głowie powstaje złote zdanie, które lepiej szybko złapać bo łatwo może uciec. Tak miałem 2 minuty temu, dlatego chcę zapisać moje kilka złotych słów i przepleść je w paru akapitach.

Oglądałem wczoraj ekranizację, czytanej przeze mnie pare lat temu, książki Bohumila Hrabala „Obsługiwałem angielskiego króla„. Film ten uświadomił mi jak ważna jest afirmacja.
O fabule w największym skrócie można napisać, że jest to historia „od kelnera do milionera”. Ważne jest to, że bohater każdy swój cel najpierw sobie wyobrażał. W przypadku marzenia o pieniądzach, widział siebie układającego banknoty na podłodze pokoju. Kiedy pragnął wypatrzonej kobiety – wymyślał krok po kroku jak ją poznaje, aż do momentu jak rozbiera ją w łóżku. Swoje cele-marzenia osiągał bo był pewien, że się spełnią.

Mnie intryguje, że motyw afirmacji stał się toposem w sensie uniwersalnego klucza do sukcesu. Wszędzie tam, gdzie opisywany jest przebieg drogi do osiągania wymierzonych celów, zalecane jest wyobrażanie sobie ich spełnienia.

W filmie „The Secret” poświęcają temu sporą uwagę. Wyobrażanie sobie wymarzonego domu, samochodu, wielkich pieniędzy na koncie – ale nie tylko rzeczy materialnych – można widzieć siebie kochanego, pożądanego, cenionego, podziwianego. To pierwsze kroki ku osiągnięciu celu, do spełnienia własnego pragnienia.

Teraz zdałem sobie sprawę, że kiedyś źle mi wytłumaczono znaczenie słowa „egoizm”.
Miałem zakodowany zakaz myślenia o sobie. Ogólne pojęcie myślenia o sobie było kojarzone ze złym postępowaniem. „EGOISTA – robi tylko pod siebie”. Podczas, gdy obecnie myślę, że coś może być dobre dla mnie to staram się to wykorzystywać. Tu nasuwa mi się na myśl fragment wczorajszego filmu, gdy bohater stał się wreszcie milionerem komuniści doszli do władzy i powiedziano mu, że od tego momentu wszystko czego się dorobił jest już wspólne i należy do władzy ludu. Do wszystkich.
Może to u nas w Polsce wciąż tkwi przekonanie o ludziach sukcesu jako o złodziejach, a taki mały egoista jest potencjalnym zbrodniarzem bo marzy o drogim rowerze, a przecież nie docenia tego, że ma co jeść, że ma rodziców.. niech no tylko popatrzy jak żyją inni, biedni! I w tym momencie ukazywany jest obraz nędzy, biedy i rozpaczy. Nie bezpodstawnie to przytaczam, ponieważ widać to w ganiających za sensacją gazetach, portalach, telewizji, słychać co niedziele i na każdej katechezie. Kwestia, że kompletnie nie rozumiem interpretowania przez kościół (księży) pisma świętego to oddzielna sprawa i niekoniecznie na łamach bloga.
Nie lubię i nie wytrzymuję oglądania programów ukazujących biedę, choroby i listę innych nieszczęść. Wolę więcej miejsca w głowie poświęcać pozytywnym drogom i cieszyć się tym, że mam tak dobrze we łbie.

Otwierając wikipedię, aby wziąć link do opisu filmu The Secret przeczytałem zdanie, które będzie małym instruktażem do tego postu.

„Skoncentruj swoje myśli, swój język na tym co chcesz przyciągnąć. Chcesz poczuć jak to jest naprawdę wiedzieć, że to co się chce już się materializuje, nawet jeśli masz siebie oszukiwać, aby w to uwierzyć – zrób to.”

Wyobrażanie sobie osiągania sukcesu jest łatwe i przyjemne. Można to zrobić w każdej chwili i w każdym miejscu. Wyobraźnia to nieokiełznany dar.

Warto robić coś dla siebie, warto cieszyć się każdą posiadaną rzeczą i warto nauczyć się cieszyć chwilą.

Dążenie do uprzyjemniania sobie życia jest przyjemne.


Tomasz Kasprzyk

Myśli.

Posted in Uncategorized tagi , , , on Wrzesień 14, 2009 by TomaszKasprzyk

Czytałem na zenforest fragment książki*, która porusza kwestie potęgi myśli odnośnie jej wpływu na nasz los. Mianowicie jak nasze myśli tworzą otaczającą nas rzeczywistość. Mówimy: „Ja to mam pecha. Znowu coś mi się przytrafiło.”, „To pechowy dzień”, „Ten dzień nie może skończyć się dobrze”, „Wstałem lewą nogą”, „Wszyscy dookoła są fałszywi”, „Czuję, że dostanę mandat”, „Na pewno pytania na egzaminie mi nie siądą”, „Nienawidzę swojej pracy”, „Jest kryzys„. Wystarczy przykładów.

Ostatnimi czasy stałem się bardzo czuły na takie powiedzonka. „Powiedzonka” to bardzo dobre określenie na tego typu narzekania, albowiem stały się dla ludzi standardowymi zwrotami, gdy coś zaburza ich nadzieje. Nawet nie tyle wtedy, gdy rzeczywiście coś się nie układa ale co gorsza także kiedy się budzimy, spotykamy pierwszą osobę na swojej drodze..

Spotykam znajomego:
- Siema! Co tam, jak tam?
- Aaa kicha, pogoda brzydka, poniedziałek, rachunki…

Znajomy tworzy za pomocą swoich myśli perfidny plan dnia. Nic mu się nie podoba teraz i już wie, że nic go dobrego w danym dniu nie spotka. No to jak już wie jak ma być to do tego dąży.

Pewnego dnia w pracy zająłem stanowisko obok nieznanego mi gościa. 6 godzin przy nim siedziałem i wysłuchiwałem niekończących się komentarzy co mu nie pasuję po każdym wykonanym telefonie. Czekał na połączenie z klientem i w między czasie mówił do mnie „Oddzwaniam do zdecydowanego klienta. Na pewno nie odbierze albo się rozmyśli” – klient nie odebrał. „Co za dzień, ja dzisiaj nic nie sprzedam!” – nie sprzedał , „To wina pracodawcy. Źle robią to, to i to„, „Kierownicy się obijają, a ja haruję…„, „Jestem przykładem, że wykształcenie się nie przydaje. Robie już drugi fakultet, wiedzę mam ogromną ale pracy nie ma. Bo jest kryzys. Na rozmowach kwalifikacyjnych wytykam pracodawcy błędy, bo on w ogóle nie ma teoretycznego pojęcia z tego co ja się nauczyłem na studiach„. Na koniec dnia pracy powiedział mi, że on się do takiej pracy nie nadaje, dzisiaj nic nie sprzedał i się denerwuję wszystkim.

Jak już wspomniałem, stałem się czuły na punkcie wygłaszania negatywnych zwrotów. Ile razy schodzę na piętro rodziców, mama krząta się w kuchni i gdy tylko mnie zobaczy, odrazu słyszę wiązanke jak to nie jest ciężko, źle, „O Boże… Mario przenajświętsza… Jak to na świecie…„. Westchnienia, pomruki. Ogląda programy w których opisywane są ludzkie tragedie, choroby, nędza i bida. Opowiada mi o tym wszystkim co zobaczy – same niesprawiedliwości. Intuicyjnie potrafie wyłączać słuch i ignorować wszystkie te słowa. Może nie jest to dobre ale nie zdobyłem w sobie jeszcze na tyle odwagi by wygarnąć własnej matce dlaczego bezsensowne i destrukcyjne jest takie myślenie. Chyba, żeby podsunąć jej „Potęgę podświadomości” ? Ha.

W tym momencie sam popełniam błąd bo coraz bardziej skupiam się na „dosłyszywaniu” negatywnych myśli w swoim środowisku. W głowie piętnuje takie osoby i próbuję odrzucać te negatywy choćby jednym pozytywem.
To znaczy „Mam pecha” - „Mam szczęście” , „Ludzie są fałszywi” – „Wszyscy mają dobre intencje”, „Znowu poniedziałek…” – „Poniedziałek daje początek dobrym perspektywom na cały tydzień”.

Może nawet zabawnie brzmi obalanie takich wewnętrznych obiekcji ale z czasem zaczyna to wyglądać inaczej. Bo myślę tylko tą jasną stroną. Nie przyciągam już do siebie tylu ciemnych myśli, nabywam nawyki pozytywów.

Z czasem dociera do mnie, że bez osobistego wkładu manna z nieba sama nie spadnie. Wpojenie pozytywnego myślenia wymaga pracy, czasu i poświęcenia. Ale to nie jest praca kojarzona z bólem, straconym czasem i ryzykiem niepowodzenia. Tu mam 100% pewności działania systemu. Wyniki są zauważalne natychmiastowo i to mnie napędza do dalszego działania. Działa to równie dobrze co u mnie, innych i u CIEBIE.

Wszystko to powyżej napisałem dążąc do mojej wątpliwości. Nazywa się lenistwo. Miałem tydzień wolnego. Upragnione dni leżenia w łóżku przez chorobę. Oglądanie filmów, odsypianie. Przewijała się myśl, że dobrze byłoby dla mnie, abym przeczytał coś nowego o pozytywnym myśleniu, zrobił coś dla siebie w tym kierunku, a włączałem po prostu kolejny film, bądź bezczynnie leżałem. Wtopiłem pare ważnych spraw nie cierpiących zwłoki. Kac moralniak dopadł i teraz o drugiej w nocy siedzę i piszę tę spowiedź. Nie ma to jak napiętnowanie samego siebie. Odpowiedzialności dopiero się uczę.

Ile tracę na sytuacjach, gdy nie wykorzystuję pozytywnego myślenia?

——-
Dochodzi do mnie co raz więcej głosów ludzi, którzy trafiają na tego bloga i podoba się im moje pióro. Cieszy mnie to, za co dziękuję i pozdrawiam.

* Mowa o książcę Louise L. Hay – Możesz uzdrowić swoje życie

Tomasz Kasprzyk

Keep it going.

Posted in Uncategorized on Sierpień 28, 2009 by TomaszKasprzyk

Usłyszałem dzisiaj coś mądrego ujętego w prostych słowach.

„Wiesz, jaki masz problem?
Patrzysz na świat przez gówniane okulary.
Ja patrzę na to, co odlotowe,
a ty chyba tylko na to, co kijowe.”

Prawda, postrzegając świat przez różowe okulary możemy cieszyć się tym co dla nas dobre, bo wywiera to na nas pozytywny wpływ. Zakładając „gówniane okulary” będziemy widzieć gówniany świat. Kiedy myśle, że wszystko wokoło mnie jest dobre, to takowe się właśnie staje.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że żyjąc przez wiele lat w otoczeniu szarości czyli czarnych myśli, przeczytanie Potęgi Podświadomości czy też oglądnięcie „Sekretu” nie sprawi, że zmienimy swoje „nawyki myślowe”. To fakt, samo przeczytanie nic nam nie da bo poztywynego myślenia trzeba się nauczyć. Mijają kolejne miesiące od poznania twórczości Josepha Murphy’ego, a mi dopiero zaczyna dzwonić w głowie o co w tym wszystkim chodzi. Książka to dopiero drogowskaz ku ścieżce do pozytywnego myślenia. To własne doświadczenia, a wraz z tym porażki pozwalają mi zrozumieć jak się poprawić – jak żyć lepiej. Każdy krok w przód może być plusem.

Byle do przodu.


Tomasz Kasprzyk

Powrót.

Posted in Uncategorized on Sierpień 5, 2009 by TomaszKasprzyk

Cholera, jest sierpień. Cały kwiecień, maj, czerwiec i lipiec to cisza nocna głębszych przemyśleń o potędzie podświadomości. Przestój ten, właściwie idealnie od dnia do dnia, odzwierciedla kiedy przestałem chcieć więcej wiedzieć o mocy podświadomości. Wpływ na to miała pewna kobieta, studia, alkohol i nowa praca. Powody te nie oznaczają jednak załamania mojej wiary w siłe podświadomości ponieważ przez cały ten czas starałem się żyć według rad Joseph’a Murphy’ego i bohaterów filmu „The Secret”. Z perspektywy tych minionych paru miesięcy mogę szczerze przyznać, że to działa. Dlaczego więc przestałem pogłębiać wiedzę na ten temat? Albowiem oprócz powodów, które wymieniłem czułem się już odpowiednio umotywowany i może nieco bałem się przeczytać o jedno zdanie za dużo, które mogłoby zachwiać potęgę mojej wiary. W poprzednim poście napisałem o tym czym mnie zirytował Murphy, pisząc o cudotwórczych możliwościach przyciągania czy też samej podświadomości.
I tak leciał dzień za dniem. Kobieta, raporty i egzaminy na studiach, imprezy i szukanie pracy. Pracę znalazłem, nawet rozmowa kwalifikacyjna z Panią rekrutatorką była w większości o Potędze Podświamości. Jestem z siebie zadowolony i całkiem dobrze mi się wiedzie.

Dzisiaj piszę, bo o Murphym, sekrecie i blogu przypomniała mi rozmowa z przebiegle inteligentą Katariną, która również czytała „potęgę” i wydaje się mieć bardzo podobne podejście do tej tematyki jak i ja.

W tym miejscu zmierzam do końca tego felietonu.
Jaki morał powinno się z niego wynieść? Czasami potrzeba małego kopniaka, który nas spionuje i pomoże wyjść na prostą. Warto powracać co jakiś czas do „potęgi” i naładować się nieco pozytywną mocą. Bo przecież to ma służyć nam.

Krótko i niezwięźle

-
Tomasz Kasprzyk

Pan losu.

Posted in Uncategorized tagi , , , , on Kwiecień 8, 2009 by TomaszKasprzyk

undefined

Zbieranie informacji na temat potęgi podświadomości wydaje się nie mieć końca. Co najlepsze, informacje same mi się narzucają, wychodzą na przeciwko czekając aż tylko je zauważę.
Najbardziej cenię sobię rozmowy twarzą w twarz z osobami zorientowanymi z tą tematyką.

Pewnego dnia w uczelnianym bufecie zaczepiłem Panią dr Barbarę M., która posiada niesamowitą wiedzę na temat psychologii społecznej i zarządzaniu zasobami ludzkimi. Nieco bezczelnie, z mojej strony, przerwałem jej spożywanie obiadu (była to sałatka. Wydaję mi się, że coś w rodzaju śródziemnomorskiej.) kładąc na stole „Potęgę podświadomości” i zagajając „Zna Pani?”. Pani dr, nie odkładając pieczywa, przewertowała jednym ruchem książkę zatrzymując się na kilku tytułach rozdziałów. Z pokerową miną powiedziała „Proszę podejść do tej książki jak najbardziej krytycznie”. Być może, za tym kamiennym wyrazem twarzy, skrywała uczucie politowania nade mną przez fakt, że zachwyciły mnie wywody J. Murphy’ego o cudownych możliwościach podświadomości. W rozmowie ze mną przytoczyła przykład swojej teściowej, która za każdym razem, gdy zauważyła katar bądź kichnięcie swoich wnuków, odrazu chciała odsyłać je do lekarza przepowiadając wszelakie choroby świata. Na dziesięc takich przypadków oczekiwania teściowej spełniły się ze dwa razy. Te dwa razy mogła powiedzieć swej synowej „A nie mówiłam? Dobrze, że kazałam Ci posłać dzieci do lekarza bo mogłoby się to źle skończyć”.
Zdaję się, że ten przykład miał mi zobrazować realistyczne podejście do założeń mocy przyciągania.

J.Murphy pisze „Twoja podświadomość nie zna się na żartach – ona łapie cię za słowa!”. W ten sposób tłumaczy nam, iż należy wpajać sobie tylko sugestie pomyślne i dobroczynne.
On zaś za przykład obrał historie ojca, który bardzo chciał, aby jego córka wyszła z choroby. Modlił się mówiąć „Oddałbym prawą rękę, byle moja córka wyzdrowiała”. Stracił rękę w wypadku samochodowym i niemal jednocześnie choroba córki odeszła.
Czytając właśnie takie fragmenty ciśnienie mi się podnosi. Kiedy przeczytałem o kobiecie, która dzięki swej podświadomości przywróciła sobie nerwy w oku, po prostu rzuciłem książkę w kąt. Nie wiem skąd we mnie wrażliwość na takie kolorowe historie. Pamiętam jak w telewizji Polsat o 6 rano leciał uzdrowiciel Nowak, który wzbudzał w swoich widzach tyle leczniczej mocy, że potrafili sobie zrobić z kranówki eliksir życia. Aczkolwiek wolę wierzyć w magiczną moc własnej podświadomości, niżeli moc Nowaka czy innego Kaszpirowskiego.

Przypomina mi się tekst z pewnej polskiej komedii:
„Byłem u Harry’ego z Tybetu, chciałem żeby naładował mnie energią. Facet dotknął mojego karku, pogładził mnie po udach i wziął za to 1,5 bańki.
– I co?
– Kark mnie napie*dala, a na udach dostałem wysypki.”

Gdzieś na forum Goldenline.pl ktoś postawił pytanie czy ostatnie tragedie lotnicze są przyczyną prawa przyciągania.
Odwożąc brata i jego żonę na lotnisko, bo wybierali się na tygodniowy urlop do Szkocji, nawiązałem o tym rozmowę (teraz zdaję sobię sprawę, że mogłem na tamtą chwilę wybrać inny przykład niż tragedie lotnicze…). Jak się okazało moja bratowa czytała parę lat temu „Potęgę podświadomości” i uważa, że książka wywarła na nią duży wpływ. Padło pytanie czy możliwe jest, że gdy pare milionów Polaków słyszy w wiadomościach o spadającym helikopterze i tragicznej śmierci lecących w nim ludzi to przywołuje następną katastrofę lotniczą, a po jakimś czasie znowu?… Przykłady i pytania te są na tyle istotne, że dochodzi się do najważniejszego. Mianowicie czy ja mam wpływ na los drugiego człowieka?
W tym momencie coś mnie zablokowało. Nie potrafie sobie odpowiedzieć na to pytanie w sposób satysfakcjonujący mnie, tym bardziej, że ile razy zadaję sobie to pytanie, tyle samo mam na nie różnych teorii. Póki co za najlepszą uważam, iż nie powinienem przyjmować do siebię myśli, że jestem panem czyjegoś losu.
Wydaję mi się, że łatwo popaść w paranoje kiedy się za bardzo zaufa w istnienie „sekretu” i działanie podświadomości.

Szukam złotego środka.

To nie koniec tematu.
W następnych postach na pewno napiszę więcej o filmie „The Secret” i polskim dokumencie „Jarmark Cudów” – odcinek poświęcony pozytywnemu myśleniu. Oraz przedstawię nagranie ze spotkania Klubu Biznes.net poświęconego NLP.

undefined

Tomasz Kasprzyk

Tratwa z błędów.

Posted in Uncategorized tagi , , , on Marzec 13, 2009 by TomaszKasprzyk

Samotnia
Dlaczego nie zamieściłem ostatnio żadnego nowego wpisu na blogu?
Trafiłem na książkę „Potęga podświadomości” której autorem jest Joseph Murphy. W tej chwili szukam różnych artykułów, relacji i materiałów ze szkoleń NLP, motywacji, pozytywnego myślenia itp. Zamierzam napisać własną relacje z przygody z tymi technikami (?) wpływania na siebie (bądź innych). Trudna sprawa i być może wcale nie powinienem się tym interesować aczkolwiek ciężko mi się od tego oderwać.
Jestem nieco rozproszony bo w tle idzie nagranie ze spotkania Klubu Biznes.net o NLP. Temat: „Czym jest a czym nie jest NLP”.
Mam nadzieję, że pozostane w pewnym dystansie do chłoniętych przeze mnie informacji.

Zaskoczyło mnie zainteresowanie moim blogiem. Oglądając statystyki widzę, że ludzie trafiają tu nieprzypadkowo. Aczkolwiek niejednokrotnie jestem mylony z pewnym chirurgiem plastycznym z krakowa…

Pozdrawiam.


Tomasz Kasprzyk

Złoty środek.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on Grudzień 20, 2008 by TomaszKasprzyk

Złoty Środek

Ostatnimi czasy moją głowę zawracają tematy czarnego pijaru i manipulacji. Zacząłem zauważać stosowanie tych techniki w niemal każdej dziedzinie życia. Oczywiście najbardziej zauważalne w mediach. I na tym się skupię.
W TVP następują roszady zarządu, wylatuje Hanna Lis z Wiadomości, oskarża się Tomasza Lisa o robienie sobie kampanii wyborczej za publiczne pieniądze ze względu na podejrzenia iż zamierza kandydować na prezydenta, Gazeta Polska pisze o Grupię Trzymającej Sondaże, za granicą media zniszczyły postać polityczną Rona Paula (pomijam wiarygodność FOX TV).

Na ile nasze decyzje są naprawde nasze? Nasze zdanie zależy od tego w jaki sposób zostanie nam przekazana informacja. Choć wydaję mi się, że już nawet nie próbujemy „wyrabiać” sobie zdania tylko pobieramy gotowce podsuwane nam pod nos przez media.
Czołowe polskie portale informacyjne jak onet.pl czy interia.pl krzyczą do nas przesadnymi tytułami, które mają na celu przyciągnięcie naszego wzroku i otwarcie kolejnej strony. Po części nawiązuję tutaj do mojego poprzedniego posta pt. „Prowokacje, kompromisy” gdzie piszę o wpływie mediów na postrzeganie przez nas wykreowanych w odpowiedni sposób produktów czy osobowości.

Powracam do pytania: na ile nasze decyzje są naprawde nasze? Trudno jest wyrobić swoje zdanie, gdy nie zadają nam już pytań tylko podsuwają odpowiedzi.
Dostajemy informacje, że Ron Paul jest pomyleńcem, słyszymy to od tzn. „autorytetów” z telewizora i w ten sposób kreujemy jego obraz na człowieka nie wartego uwagi i zaufania.
Świat został zmanipulowany. Amerykańskie kampanie wyborcze to nie wyobrażalne pieniądze i w cholere ludzi pracująca nad każdym szczegółem. Kandydaci to super-star tacy sami jak rock-star.

Wszystko co wystawione na widok jest grą pozorów? Stąd te tłumy na kierunkach marketingu? Stąd te dłuższe przerwy reklamowe w TV?  Iluzja i mistyfikacja.
W internecie znajdziemy pełno ebooków o NLP , które mają nam pomóc w automotywacji, wpływaniu na czyjeś zdanie i podejmowane decyzje. Trenerzy tych technik posuwają się nawet do hipnozy. Manipulacja ma szerokie spectrum zastosowań jak i środków. Sam nie wiem czy chcę się na ten temat więcej dowiedzieć czy raczej unikać przypadkowego wciągnięcia w „zawsze zaskakująco pozytywne efekty” takich działań…

Wracając do superstars.. Co by było, gdyby Janusz Korwin-Mikke został nagle taką gwiazdą. Gdyby nie zarzucało się przed nim kurtyny?
Istnieje pewna widoczna zbieżność między głównymi bohaterami amerykańskiej i polskiej sceny politycznej…

Złotym środkiem na osiągnięcie sukcesu jest myślenie o celu jako o sukcesie.
To chyba tak działa.


Tomasz Kasprzyk

Prowokacje, kompromisy.

Posted in Uncategorized tagi , , on Grudzień 8, 2008 by TomaszKasprzyk

Jak tu zacząć. Prowokacje.
Po raz pierwszy spodobał mi się serial. Znajomi z uczelni gorąco polecali mi serial Californication. Produkcja ze Stanów. W roli głównej David Duchovny, który gra niepoprawnego pisarza książek oscylujących głównie w tematach seksu. Pomijam, że rzeczywiście wciąga i rozśmiesza ale ja nie o tym chcę.
Gwarantem stania się znanym, takim „na językach” jest zrobienie jak największego szumu wokół swojej osoby. Robi się coś niestosownego, bulwersującego, kontrowersyjnego i znajduje się na plotkarskim serwisie lub w tabloidzie.  Jest cholernie dużo możliwości do pokazania się. Idzie się do reality show lub znajduję się agent, który wywęszy kasę z promocji takiej osoby bo wiadomo, że bedą ludzie mówić o czymś niedopuszczalnym czego można dokonać.
Nie prawdą jest, że nie ma już granic dobrego smaku czy też przyzwoitości. Granice są ale wciąż się przesuwają. Zmieniła się mentalność ludzi. Co raz mniej nas szokuje.

Te wszystkie słowa już gdzieś padły. Temat upadku wartości jest wałkowany od lat. Nie warto dalej wywlekać w tym poście jak wygląda ten nowy świat bo już wystarczająco o tym wiemy. Bierze się to stąd, iż codziennie widzimy te wszystkie kretyńskie wygłupiałe mordy w gazetach, billboardy Media Markt i albo niezwracamy na nie uwagi, albo w końcu interesujemy się tym i nam się to podoba – zostaje zaakceptowane.
Codziennie też ileś tam osób na świecie dopada przebudzenie co się dookoła dzieje.  I piszą takowego posta, artykuł lub tekst piosenki starając się by ludzie nie dali wciągnąć się w świat komercji i doszczętnie ogłupić by nierozróżniać fikcji od rzeczywistości. Bo przecież ile prawdy jest w jakiejś sztucznie wykreowanej Joli Rutowicz, badaczach proszku do prania Ariel albo wpajaniu  nam, że kto nie kupuje w sklepie „tym a tym” jest idiotą.
No, wszystko kręci się wokół pieniądza.
Nikt już tego pędu nie zatrzyma. Pozostanie mi wierzyć, że codziennie ileś tam osób na świecie dopadnie przebudzenie co się dookoła dzieje.

Nie dać się ogłupić. Dystans.

Dzisiaj była moja kolej.

Jak tu skończć. Kompromisy.

Tyle rzeczy kotłuje mi się w głowie. Mam ochotę wyśmiać:  ”Rozmowy w toku”, Naszą-klasę,  Radio Zet, onet.pl, Polsat, „M jak miłość”, subkulturę emo..
Ale czy mam do tego prawo? Mimowolnie poddając się pędowi, coraz więcej tolerując i właściwie gubić się w świecie wyklejonym reklamami, kolorowymi gazetami, sam nie dbając o stosowne zachowanie w pewnych sytuacjach czy chociażby pisząc bloga.  Trzeba też przystosować się do nowych okoliczności. Kłóci się tu owczy pęd z indywidualnością, aby wyczuć granice gdzie można być sobą, a gdzie stać się robotem.

Pozostawiam tu pełno niedomówień. Postawienie kropki w każdym z powyższych zdań wiąże się z niecałkowitym przekonaniem do prawidłowości tychże poglądów.
Chociaż to ma swój sens.
Lepiej być niezdecydowanym niż ograniczonym.


Tomasz Kasprzyk.

Zatrzymać czas.

Posted in Uncategorized tagi , on Październik 21, 2008 by TomaszKasprzyk

Dzisiaj ostatecznie przekonałem się, że mój mózg pracuje najefektywniej w nocy. Starałem się to zmienić, próbowałem pracować w dzień, a wieczorem iść spokojnie spać i się wysypiać. Nic to nie dawało. Jutro przekonam się jak będę funkcjonował za dnia, kiedy de facto będę musiał zmierzyć się z wyzwaniami, które zrealizowane mogą być tylko w dzień.

Doba jest zdecydowanie za krótka.


Tomasz Kasprzyk

Mentalność grubej ryby.

Posted in Uncategorized tagi , , , on Październik 10, 2008 by TomaszKasprzyk

Na Goldenline.pl w grupie TOP Manager wszczęła się ciekawa dyskusja  w poście pod tytułem „Jak „zostać” menadżerem..?”.  Gość, który  podpisuje się jako „Kierownik, AVANS POŁUDNIE Sp.z o.o” zainteresował się  funkcją agenta  prowadzącego kariere osoby ze świata muzyki, sportu. Właściwie sam nie wiem jak nazywa się stanowisko takiej osoby. Cała sprawa poszła o niedokładne sprecyzowanie  tematu  i treści wypowiedzi. Niby celem Goldenline.pl jest pomaganie sobie nawzajem, wymianą doświadczeń etc. a tu padła na biednego gościa  fala krytyki i szyderstw typu „czytając Twoją wypowiedź mam prozaiczne pytanie patrząc na treść, emocje i składnie Twojej wypowiedzi, ADHD czy zespół Nadpobudliwości Psychomotorycznej??”. Ktoś inny słusznie zauważył, że  jeżeli chcemy zainteresować się jakąś dziedziną to szukamy na jej temat informacji i pytamy.  Przecież do tego ma też służyć forum internetowe. Fakt faktem załóżyciel topicu dosyć chaotycznie zadał pytania ale jeżeli chce się pomóc takiej osobie to należy poprosić o sprecyzowanie pytania.  To tyle streszczenia całej sprawy. Zainteresowanym dokładnym przegiebiem dyskusji podaje link TUTAJ .
Ludzie którzy poświęcili swój czas jedynie na krytyke tego biednego człowieka to dorośli, wykształceni i obejmujący ważne stanowiska w dużych korporacjach grube ryby. To może świadczy jak agresywną strategie objeli, aby dojść do takich szczebli. Zapisani w grupach jako specjaliści danej dziedziny dalej stosują taktyke dojścia po trupach do celu. Wygląda to jak podkładanie nóg tym mniej doświadczonym, żeby tylko nie zostali zrzuceni ze swojego stołka.
Przeraża mnie fakt iż będę musiał się zmierzyć z takimi korporacyjnymi tłuściochami.
Zakładając tego bloga chciałem  właśnie poprawić się w pisaniu i wypowiadaniu się, aby nikt nie zarzucał  mi takich problemów jak założycielowi omawianego powyżej przeze mnie topicu.

Jednym z głównych moich problemów, a może to tylko to jest zagadnieniem wymagającym rozwiązania, jest zarządzanie czasem. Potrafie marnotrawić go niezwykle skutecznie. Wszelkie próby planowania dnia, zasiadania do wyznaczonego sobie zadania kończą się fiaskiem. Teraz szukam rozwiązania bądź motoru który pomoże mi funkcjonować.

W tej chwili pisząc ten post opieram ręcę o książkę, notatki i ćwiczenia z ekonomii.

Otwieram „Jednominutowego milionera” i z nim spedzę resztę wieczoru.

- -
Tomasz Kasprzyk

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.